Widzew pozbędzie się transferowych niewypałów. Co z Bukarim?
Widzew Łódź planuje rozstanie z Osmanem Bukarim i Andim Zeqirim. Klub wydał na nich miliony euro, a efekty były żenujące. Co dalej?
Widzew Łódź zamierza latem rozstać się z dwoma zawodnikami, którzy kosztowali klub fortunę, a w zamian nie dostarczyli niemal niczego. Osman Bukari i Andi Zeqiri mają opuścić łódzki klub przed startem nowego sezonu — poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl. Problem w tym, że znalezienie chętnych na obu piłkarzy może okazać się poważnym wyzwaniem.
Rekordowy transfer, zerowy efekt
Zimą 2025 roku Robert Dobrzycki zdecydował się na historyczny ruch. Widzew zapłacił za Osmana Bukariego 5,5 mln euro, ustanawiając tym samym rekord transferowy całej Ekstraklasy. Ghański skrzydłowy miał odmienić oblicze drużyny walczącej o ligowy byt i nadać jej europejskie ambicje.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Bukari pojawił się na boisku zaledwie osiem razy w rundzie wiosennej i przez cały ten czas nie strzelił ani jednego gola, nie zaliczył też żadnej asysty. Trudno o bardziej dotkliwą wpadkę transferową w historii polskiej ligi. Klub, który na początku sezonu 2025/26 marzył o europejskich pucharach, ostatecznie musiał walczyć o utrzymanie.
Zeqiri też zawiódł — mimo obietnic
Nieco wcześniej, bo latem 2024 roku, Widzew sięgnął po Andiego Zeqiriego — Szwajcara z przeszłością w Brighton & Hove Albion oraz FC Basel. Za zawodnika z belgijskiego Genku zapłacono 2 mln euro, a oczekiwania były spore. Szybko jednak okazało się, że lepszą dyspozycję prezentuje Sebastian Bergier, a Zeqiri nie potrafił przebić się do wyjściowego składu w przekonujący sposób.
W całym swoim czasie spędzonym w Łodzi Szwajcar rozegrał 26 spotkań — wliczając mecze ligowe i Puchar Polski — i zdołał trafić do siatki trzykrotnie, dokładając do tego jedną asystę. Jak na zawodnika kosztującego 2 mln euro i mającego za sobą grę na wyższym poziomie, to wynik dalece poniżej oczekiwań.
Widzew szuka nabywców, ale rynek może być chłodny
Klub oficjalnie zamierza wystawić obu zawodników na sprzedaż lub znaleźć dla nich nowe kluby w innej formie. Kłopot polega jednak na tym, że po słabych sezonach zainteresowanie Bukarim i Zeqirim może być mocno ograniczone. Widzew prawdopodobnie nie odzyska choćby części wydanych środków, co oznacza poważną stratę finansową.
To bolesna lekcja dla łódzkiego klubu — duże nakłady finansowe nie gwarantują sukcesu, a pochopne decyzje transferowe mogą ciążyć przez lata.
Nowe otwarcie: Masłowski i poważne nazwiska
Mimo kosztownych błędów Widzew nie zamierza zwalniać tempa na rynku transferowym. Przed nowym sezonem klub planuje wzmocnienia z górnej półki. W kręgu zainteresowań mają znajdować się m.in. Karol Świderski, Afimico Pululu czy Tomas Bobcek — zawodnicy, którzy mogliby realnie podnieść jakość drużyny.
Kluczową postacią w procesie budowania nowego składu ma być Łukasz Masłowski. Doświadczony dyrektor sportowy po 30 czerwca zakończy współpracę z Jagiellonią Białystok i przeniesie się do Łodzi. To on ma odpowiadać za politykę transferową i kompletowanie kadry.
Czy tym razem pieniądze zostaną wydane mądrze?
Widzew ma dysponować sporym budżetem na letnie wzmocnienia. Po doświadczeniach z Bukarim i Zeqirim kibice i władze klubu będą jednak patrzeć na każdy ruch transferowy ze znacznie większą ostrożnością. Nikt w Łodzi nie chce powtórki z minionego sezonu — zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.
Masłowski obejmuje stery w trudnym momencie, ale też z wyraźnym mandatem do działania. Jeśli nowe transfery przyniosą oczekiwane efekty, Widzew może szybko zapomnieć o kosztownych wpadkach. Jeśli nie — klub stanie przed jeszcze poważniejszymi pytaniami o kierunek swojego rozwoju.
Na podstawie: Sport.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.